Wielkanoc w piekarniku

Kiki Dimoula

Wielkanoc w piekarniku

 

Beczało koźlę uparcie ochryple.
Otworzyłam piecyk z gniewem co wrzeszczysz spytałam
goście cię usłyszą.
Twój piecyk nie grzeje, beczy
zrób coś inaczej wyposzczone zostanie
święto okrucieństwo to wasze.

Rękę do środka włożyłam. Doprawdy.
Lodowate czoło nogi kark
trawa pastwisko turnie
rzeź.

z tomu „Minutą wraz”, 1998 
tłum.:Leszek Paul

Język grecki podobnie jak polski ma raczej swobodną składnię. Szyk wyrazów w wierszach Dimouli choć bardzo często “niepoprawny”  jest jednak zawsze perfidnie określony symantycznym potrzebami, czy raczej zasadzkami, służącymi wieloznaczności i będącymi dla tłumacza niezłym utrapieniem.  Tu jednak nie chodzi o efekty brzmieniowe, czy też podobne “poetyckie” zabiegi. Oto typowa zabawa-zasadzka Dimouli: (…)Άνοιξα το φούρνο με θυμό τι φωνάζεις είπα (…) wydaje się, że nic prostszego być nie może: Otworzyłam piekarnik rozgniewana  co wrzeszczysz powiedziałam…rozgniewana? Dosłownie tłumaczone : z gniewem powiedziałam. Rozgniewana bo raczej tak się mówi, podobnie zresztą i po grecku: θυμωμένη. Z gniewem powiedziałam, czy piekarnik z gniewem? Do tego całe to podobieństwo θυμός (thimos = gniew) i θύμα (thima = ofiara). Tak więc chyba to piekarnik z gniewem bo skoro powiedziała to nie była rozgniewana. Nie wstawia przecinka, który usunąłby jakiekolwiek wątpliwości, tak jak to robi dalej, pisząc: (…)Twój piecyk nie grzeje, beczy(…). Przynajmniej jesteśmy pewni, że to nie piekarnik beczyTym razem udało się przełożyć tą minę, niestety nie zawsze jest to możliwe.  Miłej zabawy

Wiosenny seans

Aristea Papaleksandrou

Wiosenny seans

Mroczne było
niebo snu
Potem nastał
mroczny dzień

Mężczyźni kobiety ciżba
obcych sobie towarzystw
Ten pan ta
z białą szyją
Ten pan ta
– Z czarnym rewolwerem
Kształty o martwym spojrzeniu
machają do mnie coś mówią
Ciągnę ich wszystkich do pracy
na tajne spotkanie
z zrzeszonym
w domu maklerskim na zgromadzenie
ogólne do urzędu podatkowego
Sprzedają swoje życie wyprzedaję
sale zastawione stoły
olśniewające libacje
mojego snu mojej jawy
siebie samą duszą i ciałem
całe swoje dobra
sprzedaję siebie wyprzedaję
całe dobra
przeszłość
ten z białą szyją
z czarnym rewolwerem
Postacie
chyże
głęboko ukryte
tajemnice
uratowało się wszystko
I morderca zabójcy
z prześlicznym alibi
daleko gdzieś na Gwadelupie
Uratowali się wszyscy
z wyjątkiem mnie
która ich wszystkich śniła

II

Dotychczas sen
a teraz wyrocznia

Sny bez śnienia
Jesień bez deszczu
Papieros na zewnątrz
Naga na mrozie
Nikt się nie ogrzeje
Nikt nie zmarznie
Zewsząd bicze ulewy
Zewsząd bicze żaru
Nieskalany jak zanim
zostaniesz

A więc
nie jestem jedyną
dobrze to powiedziałeś
I nade wszystko
gdy się nie spodziewasz
innym słońcem
rozjaśni się twój świat

z tomu „Mija nas”, 2015, tłum.: Leszek Paul

Replika zimy

 

Kiki Dimoula

Replika zimy

 

Zima.
Sroga ta anatema
zdaje się nudzić
niniejsze zdjęcie

tak jakbym marzła
chociaż pokazuję się ubrana ciepło
w zimowe palto

i o kołnierz zadbałam by był
podniesiony
chociaż nasza przezorność
raczej zdobi niż grzeje

twardo ręce trzymam
ściśnięte w kieszeniach.
Nie z chłodu.
Dla kary. Skoro mnie wymierzyły.

Ciemne morze w kierunku którego się zanurzam
lekkim tchórzostwem mnie ubarwia
spojrzenie oddalone zamknięte
w swym własnym zmrużeniu.

Tak właśnie wiernie mnie namalowałeś
taką jaką byłam.

Szkoda.
Gdyby twoje natchnienie
miłością zapłonęło by tylko palto mi zdjąć

przytulnie nastałaby wiosna
morze by rozkwitło
i te bzdury co plotę.

z tomu "Przeprowadziliśmy się ościennie", 2007
tłum.: Leszek Paul

Prasowanie

Athina Papadaki

Prasowanie

Chmury żywcem jak mózg
cwałują po czystej szybie
lazur wstaje
a ja prasuję
świeżą koszulę w wachlarzach pary.

Porządek rzeczy mnie odrzuca.

Ciężką kotwicą zwie mnie morskie dno; jestem więc niezbędna.

A jednak
naginam się ku dezercji, linii białej lilii
nie przekroczyłam rzekłbyś jeszcze.

Patrz więc, ona
planeta ta nasza i jej kosztowne wymogi!
Tyle hartu trzeba bym nie poddała się tej czcigodnej gospodyni.

Wiele już lat
ten kosz na bieliznę
pełen ubrań co jak stulone owieczki
pęta mnie
pożera mą piosenkę.
Zaraz wpadnę w panikę nieomal.
Imienia dla moich nagich łokci szukam.

Jednocześnie
mebel
wpatruje się w morze
a ja oparcia szukam
kurz na palcach moich jest mi wybornym towarzyszem.

z tomu: „Owieczka oparów”, 1983 tłum.: Leszek Paul

Trochość świata

Kiki Dimoula

Trochość świata

Fotografia ręki

Tutaj, uniknąłeś przygody
by zaistnieć ponownie
jest tylko twoja ręka
w kwadratowej nocy fotografii.
Jak zmartwychwstanie tnie papierowy wszechświat
samotna i wznosi się do góry,
jak naraz
co uchyla Trochość świata.
Z cztery na cztery niebo gdzie się zaczyna?
Duszenie się wymiarów
jest przecież nasieniem cudów.

Przekręcam fotografię
bo uzależnia
długotrwałe używanie cudów.
Tutaj przypomina rękę
co odcięła się od ciała tancerza
w chwili gdy krzyknął opa,
bo inny obrót szykowałaby dusza
a inny mogłoby ciało.
Przeciwstawny rytm które łamie
melodie
i kończyny.

Przekręcam fotografię.
Ręka co spaceruje
w cichym podłużnym wrześniu
licznych i niemych prawd.

Tutaj, ręka co zaraz wyryje
jedno do zobaczenia wkrótce
na pierwszym kamieniu ludzi.
Życzenie wschodzi gdy zasiane jest
w glebie fotografii jedynie.

Jeden mały ruch
ręka ponownie zmienia
śluby zawieszenia.
Teraz, podobna pieszczocie wznoszącej się
po długich włosach pamięci.

Ach, na co tyle podobieństw
na tym jedynym świecie?

Daję zdjęciu upaść.
I ręka twoja zostaje
dłoń odwrócona
ku chmurze chiromantce jakiejś
co czyta:
z tobą nie widzi by mnie łączył
wspólny wysiłek przy jarzmie.
Razem nie uniesiemy
ani zmarłego z ziemi
ani kwiatka.

z tomu: „Trochość świata", 1971
tłum.: Leszek Paul

Αθηνά Παπαδάκη

– Athina Papadaki urodziła się w Atenach. Studiowała Nauki polityczne, pracowała jako dziennikarka i producent znanej audycji radiowej. Debiutowała w 1974 od tego czasu wydała 12 poetyckich zbiorów. Jest autorką licznych książek dla dzieci. W 2010 została laureatków prestiżowej nagrody Lamprosa Porphyrasa przyznawanej przez Akademię Ateńską za tom „ Με λύχνο και λύκους“.

“Αρχάγγελος από μπετόν”, Μαυρίδης, 1974
„Owieczka oparów”“Αμνάδα των ατμών”, Εγνατία, 1980
“Γη και πάλι”, Εγνατία, 1986, Καστανιώτης,  1995
“Ωχροτάτη έως του λευκού”, Καστανιώτης, 1989
“Λέαινα της βιτρίνας”, Καστανιώτης, 1992
“Η άγρυπνη των ουρανών”, Καστανιώτης, 1995
“Στη βασιλίδα του εξώστη”, Καστανιώτης, 1998
“Ο θάνατος και η Κόρη”,  Καστανιώτης, 2001
“Προς άγνωστον”,  Καστανιώτης, 2005
“Με λύχνο και λύκους”, Νέδα, 2010
“Θαύμα ιδέσθαι”, Ιδιωτική έκδοση, 2012
“Το κοπάδι”, Αθήνα, Έναστρον, 2014

“…From a woman in league with all women of her time she has gradually become conscious of being a link in a chain of women leading back to the beginning of time and forward into the future. From the personal experiences in her early poetry she has moved to more archetypal images of woman and the female body: cosmic concepts, yet derived from the material, physical world, with women at the centre. Her poetry is physical, paganistic, often obscure, focussed on forces and situations of passion, pain, pleasure and distress…”

 © Hero Hokwerda (Translated by Ko Kooman)

http://www.poetryinternationalweb.net/pi/site/poet/item/2451/20/Athina-Papadaki

Współwłasności

 

Aristea Papaleksandrou

Współwłasności

(nawiedzane na Pilio)


Dla nikogo nie nadeszło zamieszkalne
to lato
A co do tego tygodnia
spotkań
ekscytacje wypłukał
______łakome

Serpentynowa droga
kipiąca
osuwająca się w bezmiar
martwe psy na
______ asfalcie
ciernista myśl o wodzie
ciernisty oddech

I gdy dostrzegłeś
pobladły
te pierwsze nawiedzone
od lat niezamieszkałe
wszystkie zawołały do ciebie
odemknij
Morze, morze
odemknij morze

Jednopiętrowe dwupiętrowe
opustoszałe w tej głuszy
Drzwi nie ma
i klucz złamany

Morze
Inaczej cię wysuszy

Jednopiętrowe dwupiętrowe

Ani jednego zamieszkalnego
do życia do dzielenia
kolejnego lata

Morze, morze
onegdaj rozkwieconych
Pilionskich rajów

Morze w dali

Dla nikogo nie nadejdzie
zamieszkalne kolejne lato.

z tomu „Mija nas”, 2015, tłum.: Leszek Paul

Fotografia 1948

Kiki Dimoula

Fotografia 1948

Kwiatek trzymam zapewne.
Dziwne.
Zdaje się przez moje życie
przeszedł ogród kiedyś.

W drugiej ręce
trzymam kamień.
Z wdziękiem i pychą.
Żadnego śladu
przestrogi  przed zniszczeniami
przedsmaku obrony.
Wydaje się przez moje życie
przeszła ignorancja kiedyś.

Uśmiecham się.
Krzywa uśmiechu
theatron tego nastroju
przypomina łuk mocno napięty,
gotowy.
Wydaje się przez moje życie
przeszedł cel kiedyś.
I skłonność do zwycięstwa.

Spojrzenie zatopione
w grzechu pierworodnym:
zakazany owoc
oczekiwania smakuje.
Wydaje się przez moje życie
przeszła wiara kiedyś.

Cień mój, słońca igraszka jedynie.
Nosi mundur wahania.
Jeszcze nie zdążył stać się
towarzyszem moim ani zdrajcą.
Wydaje się przez moje życie
przeszła dostateczność kiedyś.

Ty się nie pojawiasz.
Jest jednak urwisko w pejzażu,
bym na jego skraju stała
trzymając kwiatek
z uśmiechem,
to ma znaczyć że zaraz nadejdziesz.
Wydaje się przez życie moje
życie kiedyś przeszło.

z tomu: „Trochość świata", 1971
tłum.:Leszek Paul