Skrupulatności

Kiki Dimoula

Skrupulatności / ΣΧΟΛΑΣΤΙΚΟΤΗΤΕΣ

Niegdyś i Wtedy.
Jedno i drugie — czasem
jedna prawda jak kłamstwo.

Bez żadnej okoliczności łagodzącej
pędem oddaliły nas
od dopiero co.

Jednak bardziej winię Niegdyś.
To ono przywiodło nas
do bardziej chaotycznej ciągle odległej nieokreśloności
tak bardzo że jednemu życie nie dane było
zapatrzeć się w drugie

a ja też się oddaliłam
tak bardzo że nie widzę czy jestem czyjaś
nawet własnego ciała
ciepłym wspomnieniem

Wyrzekam się Niegdyś
Wtedy się oddaję łudzę się

że każde Wtedy
jest bardzo blisko moich teraz
jakby tylko dwa kroki miały dzielić
„mam” od „straciłam”.

A skoro tak jest
jeśli różnice tak gorąco są sobie bliskie
jeśli ciągle kochają się „mam” ze „straciłam” —

to dlaczego więc
nie trzymasz mnie już za rękę?

I ty, Prawdo — dlaczego tak kłamiesz?
I ty, Nieprawdo — dlaczego nigdy prawdą się nie stajesz?

W pociągu

Kiki Dimoula

W pociągu

Wracam.
Prawie wszystkie miejsca na powrót
są wolne – iluż to powraca –
przepełniony zawsze odjazd
wielu odchodzi, wszyscy prawie.

Dużej szybkości nabiera pociąg
szatkując wszystko co dała mi ta podróż
twarze dopiero co pokochane
zadziwiające uczucia, miejsca

cała w strachu melancholia ta obok
że wypadnie z toru.

Ogólnie nie lubię mijać
z bezbożną szybkością
pól, obsianych, szczególnie nieużytków

martwię się że nie zdążę
zapalić jedno spojrzenie
w świętym stoicyzmie co okadzi
mgłą jakąś odległą kapliczkę.

Zapalić jedno spojrzenie
w nadżartych przez gryzoniowe
opuszczenie ruderach i pokłonić się
wyblakłym od deszczu
i łez czasu
nazwom stacji zaprzestanych

również by zdążyć przyjąć
odległy dźwięk gwizdka
pogłosu zawiadowcy.

Stacje zaprzestania.

I pociąg jakby zaczął tracić prędkość
chcesz że z przyzwyczajenia chcesz że z szacunku
do cienistych podróżnych
być może zdążą.

Lecz nie.
Nie spieszą się.
Nie troszczą się o to
cienie
swoją obecnością nie raczą.

Wsiąść do zaprzestania?

z tomu: “Średnik”, 2016, tłum.: Leszek Paul