Jakby mnie kochali

Pavlina Pampoudi

Jakby mnie kochali // Σαν να με αγαπάνε

Stary koc, cały pełen ciepła
Jakby mnie kochał
Tak jak wcześniej ciepła woda na dłoniach
I tamten delikatny wiatr na szyi, jeszcze wcześniej
Widmo oddechu —

Nawet to, co daremne — tamto
Które mnie szuka zawsze, wszędzie
Wszystko

Wszystko, jakby mnie kochało —

Przemija

Pavlina Pampoudi

Przemija // Περνά

Mija godzina, minęły lata
Wielbłądy przez ucho igły —
Mijamy znów i my wiatry
Historii; balansując w powietrzu
Na marmurowych poziomych murach
Które wyznaczają terytorium światów
Ciągniemy za sobą widma
Z dźwięków trąb, wycia
Bębnów, rżenia koni, głosów —

Co mamy pamiętać my, wiatry? Bitwy?
Jakie bitwy? Przecież nikt nigdy nie zwyciężył —

Twarze

Pavlina Pampoudi

Twarze // Τα πρόσωπα

Jak odlewy nieznanych świętych
Z tym samym wyrazem błogości lub męczeństwa
Twarze pogodne w śnie —
Jednak

Pod poduszką otwarta czaszka
Na przeszłość i przyszłość —
I wylewa się niewidzialnym strumykiem szara substancja
By nawadniać to, co zapomniane i to, co zapowiedziane —

Wiesz, lustrem jest
Wklęsłym albo wypukłym sen
Roztrzaskany, i rozsypuje
Z twojego wnętrza, twojego wnętrza
Podrapanego, zakrwawionego
Świat powracający bez dowodu —

Pada

Pavlina Pampoudi

Pada
Βρέχει

Deszcz pada niemiłosiernie
Pije nienasycona mięsożerna gleba
By wypuścić
Łzy i śmiech, hosannę, narzekanie —

Deszczem człowiek chrzci moją duszę.

Poczwarka poezji w trawie
Załamuje pamięć
Ile zmarnowanej przestrzeni
W próżni jednej smutnej myśli-