Sobota Łazarza

 

Kiki Dimoula

Sobota Łazarza / Του Λαζάρου

Pochmurna siąpawica dnia.
Nieroztropne dzwony jakieś ochlapują
spoczynek Łazarza, by wyszedł.
Zaszpachlowane światło wokół.

I ja miałam do wynidź kilku z grobu
lecz nie odrzekli mi czy chcą.

Jak odrzec mają
donosiciela zostawiłeś zaszpachlowane
światło wokół.

A zresztą po co ich pytasz czy chcą.
Cud nie pyta.
Za ucho chwyta
ciągnąc wyrzuca cię w światło.
Radujesz cię oczywiście z olśnienia, nie przeczę
choć w środku żre cię robak zmartwienie
by i cuda nie były nieśmiertelne.

Obywatelami przeto lepiej tam
gwoli niedzielenia raz drugi
pustego ich łoża.

z tomu: „Minutą wspólnie”, 1998,  tłum.: Leszek Paul

Bowiem nikt nie wie

Zefi Daraki

Bowiem nikt nie wie
co może przynieść kolejna godzina
myliłeś się mówiąc
o tamtych odległościach łez

o lodach które nie stopiło
całonocne stulecie —

tamten nieznany chłód w słowach
co nie kochały
adresata

Twój cud przeszkodził mi
dokończyć kroki w korytarzu
Otworzyć drzwi w głębi
odwrócić dziką młodość słów
wiejących w moją twarz

Twój cud
kształt jednego nie
jakby ze śniegu co zapomniał stopnieć

z tomu: „Ciało bez wytrychu”, 2000, tłum.: Leszek Paul

[Śniadanie podarta gazeta]

Zefi Daraki

[Śniadanie podarta gazeta]

Śniadanie podarta gazeta
Spływały po mnie pomyje rozmów
dawno zapomnianych –
wzgarda faktów
co zapodziały ciebie
wśród roztrzaskanych latarni ślubów

Potem pamięć jakby
w sznur rozkołysany się obróciła
i zawisły na niej
wymarłe objęcia

Pamiętam podarła mi się spódnica
próbowałam już nie wiem co
Zsuwała się aż do ziemi
Stałam patrzyłam jak plisuje się na mnie
jak odległy dziecięcy wiek

z tomu: „Grota ze sztucznymi ogniami”, 2014, tłum.: Leszek Paul

Zefi Daraki

Zefi Daraki (Ζέφη Δαράκη), urodzona w Atenach, należy do grona najwybitniejszych postaci współczesnej poezji greckiej. Jej twórczość – głęboko introspektywna i poruszająca – sytuuje ją w czołówce literatury greckiej XXI wieku.
Poezja Daraki charakteryzuje się wyjątkowym połączeniem lirycznej prostoty i znaczącej głębi emocjonalnej. Jej utwory poruszają uniwersalne tematy tożsamości, pamięci i nieubłaganego upływu czasu, umiejętnie łącząc osobiste doświadczenia z refleksją nad zbiorową historią. W jej wierszach często zaciera się granica między tym, co indywidualne, a tym, co uniwersalne, ukazując zarówno ulotność pojedynczych chwil, jak i trwalsze, nierzadko melancholijne aspekty ludzkiego doświadczenia.
Artystka z mistrzowską precyzją, posługując się językiem poetyckim, precyzyjnym i oszczędnym, wykorzystuje obrazy natury i intymne sceny codzienności, by zbudować głębokie poczucie miejsca. Osadza swoje refleksje w zwyczajnych, lecz ponadczasowych wymiarach życia.
Szczególne miejsce w twórczości Daraki zajmuje eksploracja pojęcia przestrzeni, zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej. Jej wiersze często ewokują poczucie straty lub tęsknoty, umiejscawiając je w kontekście konkretnych miejsc lub relacji międzyludzkich. Tematy wygnania i dezorientacji, choć zakorzenione w skomplikowanej historii społeczno-politycznej Grecji, zyskują w jej poezji wymiar uniwersalny i głęboko osobisty.
Zefi Daraki debiutowała w 1960 roku tomem poezji zatytułowanym „Piosenka nowych czasów”. Jej droga zawodowa była ściśle związana z literaturą – pracowała w Bibliotece Publicznej w Atenach, z której w okresie dyktatury wojskowej została zwolniona. Do pracy w bibliotece powróciła dopiero w 1974 roku, po upadku reżimu.
Była żoną wybitnego poety Virona Leontarisa (1932-2014), z którym dzieliła nie tylko życie osobiste, ale również pasję do literatury. Ich syn, Giannis Leontaris, kontynuuje rodzinne tradycje artystyczne jako reżyser.
Jej wiersze zostały przetłumaczone na język francuski i angielski, a prezentowany tu materiał stanowi pierwsze tłumaczenie jej wierszy na język polski.

Za swoją wybitną twórczość Zefi Daraki otrzymała liczne wyróżnienia, w tym:

• Nagrodę Państwową za poezję w 2015 roku za zbiór „Η σπηλιά με τα βεγγαλικά” („Jaskinia z fajerwerkami”)
• Nagrodę Akademii Ateńskiej, Nagrodę Fundacji Kostasa i Eleni Ouranis, za całokształt twórczości, w roku 2015
• Nagrodę „Dido Sotiriou” przyznawaną przez Greckie Towarzystwo Pisarzy
• Nagrodę Akademii Ateńskiej im. L. Porfyrasa w roku 2008

Wybory wierszy:

  • Το τραγούδι των νέων καιρών, 1960
  • Μεταπτώσεις, 1967
  • Διαβάσεις, 1969
  • Εμπλοκή, 1971
  • Ο κήπος με τα εγκαύματα, 1973
  • Έκλειψη. Το ημικύκλιο αίμα, 1974
  • Ο αρχάγελλος καθρέφτης, 1976
  • Ο άνεμος και τα ρολόγια, 1977
  • Ο λύκος του μεσονυχτίου, 1978
  • Τα αόριστα γεγονότα, 1980
  • Το μοναχικό φάντασμα της Λένας Όλεμ, 1982
  • Η κρεμασμένη, 1984
  • Μάρθα Σόλγκερ, 1985
  • Το ιερό κενό, 1988
  • Η Όνειρος, 1990
  • Κοιμήθηκα η αχάριστη, 1992
  • Η θλίψη καίει τις σκιές μας, 1995
  • Ωσάν λέξεις, 1998
  • Το σώμα δίχως αντικλείδι, 2000
  • Το ακίνητο εν οδύνη, 2002
  • Ο απέναντι χρόνος, 2006
  • Σε ονομάζω θα πει σε χάνω, 2008
  • Ερήμωνε, 2012
  • Η σπηλιά με τα βεγγαλικά, 2014
  • Ο ύπνος είναι ρόδο, 2016
  • Το χαμένο ποίημα, 2018
  • Συναντήσεις στο άβατο, 2020
  • Αόρατη Μαρία, 2022
  • Accordion, 2024
  • W głębokim nigdzie, 2026

http://www.zefidaraki.gr/

Źródła cytowane w oryginalnym tekście:

“Poet of the Week 03/10/2019 – Voice of Greece – ERT.GR” (https://vog.ert.gr/ondemand/Poet-of-the-Week-03-10-2019-20230905/?lang=en)
“Reading Greece: 9th Athens World Poetry Festival” (https://www.greeknewsagenda.gr/reading-greece-9th-athens-world-poetry-festival-poetry-on-the-road/)

Akt we wnętrzu pokoju

Maria Laina

Akt we wnętrzu pokoju

Pomiędzy małymi
i wielkimi słowami
waha się biała linia
równa i zastygła
oddycha.
Drobne nici światła
delikatnie toczą cię we mnie
moje słowa skrywają twoje oczy
równe i zastygłe;
pomiędzy czerwienią i bielą
oddychasz.

z tomu: Zmiana miejsca (Αλλαγή τοπίου, 1972), tłum.: Leszek Paul

Przeszłam

Kiki Dimoula

Przeszłam /Πέρασα

Because these wings are no longer wings to fly
-T.S.Eliot

Idę i zmierzcha.
Decyduję i zmierzcha.
Nie, nie jestem smutna.

Byłam dociekliwa i pilna.
Znam się na wszystkim. Trochę na wszystkim.
Znam imiona kwiatów gdy więdną,
wiem kiedy zielenią się słowa i kiedy marzniemy.
Jak łatwo przekręcić w kłódce uczuć
dowolnym kluczem zapomnienia.
Nie, nie jestem smutna.

Przeszłam przez deszczowe dni
wezbrałam za tą
kolczastą siatką wody
cierpliwie i niezauważalnie,
tak jak ból drzew
gdy porzuca je ostatni liść,
jak strach nieustraszonych.
Nie, nie jestem smutna.

Przeszłam przez ogrody, zatrzymałam się przy fontannach
widziałam wiele posążków śmiejących się
do niewidocznych powodów radości.
I małe zadufane amorki.
Ich napięte łuki
półksiężycem wzeszły moimi nocami i rozmarzyłam się.
Widziałam liczne i piękne sny
i widziałam jak się w nich zatracam.
Nie, nie jestem smutna.

Wędrowałam wiele między uczuciami
własnymi i innych,
wolne miejsce zostawało zawsze między nimi
by przejść mógł rozłożysty czas.
Koło poczt przeszłam i ponownie przeszłam.
Listy napisałam i ponownie napisałam i bez trudu do boga odpowiedzi się modliłam.
Krótkie kartki przychodziły:
serdeczne pożegnania z Patry
i jeszcze jakieś pozdrowienia
od wieży w Pizie która się chyli.
Nie, nie jestem smutna, że dzień się chyli.

Dużo mówiłam. Do ludzi,
latarni i zdjęć.
I dużo do łańcuchów.
Nauczyłam się ręce czytać
i tracić ręce.
Nie, nie jestem smutna.

Podróżowałam rzecz jasna.
Byłam to tu to tam…
Wszędzie gotowy świat by się zestarzeć.

Straciłam trochę tego, trochę tamtego.
I na ostrożności w sobie straciłam
i na nieuwadze swojej.
Nad morze też poszłam.
Przestronność mi się należała. Powiedzmy, że ją sobie wzięłam.
Wystraszyłam się samotności
więc ludzi wymyśliłam.
Widziałam jak jedni padają
od ręki cichego pyłu,
co promień słońca przecina,
inni od dźwięku dzwonka maleńkiego.
I grzmotem dzwonów rozdzwoniłam
ortodoksyjnej pustyni.
Nie, nie jestem smutna.

Rozgorzałam i stliłam się.
Rutyny księżyców też mi nie zabrakło.
Ich kres nad morzem i ponad spojrzeniem,
mroczny, mnie wyostrzył.
Nie, nie jestem smutna.

Tak jak tylko mogłam opór stawiałam rzece
tej wezbranej by mnie nie porwała,
i tak jak tylko to było możliwe wodę wymyśliłam
w suchych korytach
i dałam się porwać.

Nie, nie jestem smutna.
Noc o właściwej porze przychodzi.

.

z tomu: „Trochość świata”, 1971, tłum.:Leszek Paul

Kiki Dimoula czyta wiersz “Przeszłam”

Maria Laina


Μαρία Λαϊνά – Maria Laina urodziła się w Patras w 1947 roku, jest wielokrotnie nagradzaną grecką poetką.

Absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu Ateńskiego. Pracowała jako tłumaczka, krytyk, scenarzystka, redaktorka tekstów, profesor greckiego i producent radiowy.

Należy do tzw. Pokolenia 70, grupy autorów greckich, którzy zaczęli publikować swoją twórczość w latach siedemdziesiątych, zwłaszcza pod koniec greckiej junty wojskowej w latach 1967-1974 i w pierwszych latach istnienia Metapolitefsi.

Za swój zbiór „Różowy strach” (Ρόδινος φόβος) otrzymała w 1993 roku Państwową Nagrodę Poetycką, a w 1996 roku nagrodą „Kawafisa” (Διεθνές Βραβείο Καβάφη ) a w roku nagrodą Costa i Eleni Ourani Award od Akademii Ateńskiej

Jej poezja została przetłumaczona na język angielski, francuski i hiszpański.

Oprócz 9 tomów poezji jest również autorką licznych sztuk teatralnych i tłumaczeń.

  • „Pełnoletność” (Ενηλικίωση), 1968
  • „Zaświaty” (Επέκεινα), 1970
  • „Zmiana miejsca” (Αλλαγή τοπίου), 1972
  • „Znaki interpunkcyjne” (Σημεία στίξεως,) 1979
  • „Jej własne” (Δικό της), 1985
  • „Różowy strach” (Ρόδινος φόβος), 1992
  • „Tutaj” (Εδώ), 2003
  • „Ogród. Nie ja” (Ο κήπος. Όχι εγώ), 2005
  • „Technika mieszana” (Μικτή τεχνική), 2012
  • “Ό,τι έγινε: Άνθρωποι και φαντάσματα”, 2020

Nieoczekiwania

Kiki Dimoula

Nieoczekiwania / Απροσδοκίες

Mój Boże, co nas jeszcze nie czeka.

Siedzę tu i siedzę.
Deszcz pada bez padania
podobnie jak cień gdy
zwraca nam ciało.

Siedzę tu i siedzę.
Tutaj ja, vis-à-vis serce moje
a trochę dalej
moje zmęczone z nim obcowanie.
Byśmy zdawali się liczniejsi
za każdym razem gdy nas pustka liczy.

Wieje pokój pusty.
Chwytam się mocno mojej metody
by mnie wymiatano.

Wiadomości od ciebie żadnych.
Zdjęcie twoje znieruchomiałe.
Patrzysz jak przychodzący
uśmiechasz się jak nie.
Kwiatki uschnięte przy
tobie powtarzają nieprzerwanie
rzeczywiste swoje imię semprevives
semprevives — wiecznie żywe, wiecznie żywe
byś czasem nie zapomniał czym nie jesteś.

Pyta mnie czas
którędy chcę by minął
czy kładę akcent na
starość czy radość.
Bon moty.
Żaden koniec nie bawi się słowami.

Wiadomości od ciebie żadnych.
Zdjęcie twoje znieruchomiałe.
Podobnie jak deszcz gdy pada nie padając.

Podobnie jak cień mój powracający ciałem.
Podobnie jak gdy pewnego dnia spotkamy się
tam w górze.
W jakiejś rzadkości zarośniętej
cienistymi nieoczekiwaniami
i obrotami wiecznie zielonymi.
Tłumaczyć namiętne
milczenia które odczujemy
— udoskonalona forma namiętnego
upojenia które niesie za sobą jedno spotkanie
tu na dole — przyjdzie pustka.
Porwie nas wtedy
jakieś burzliwe nierozpoznanie
— udoskonalona forma brania w ramiona
z której tu na dole korzysta spotkanie.
Tak więc spotkamy się. Oddychając lekko, ukryci
przed przyciąganiem. W strugach deszczu
furiackiego braku grawitacji. Podczas może jakiejś
podróży bezkresu w nieskończoność,
na honorowej gali wręczenia strat Znanemu
za jego olbrzymi wkład w Nieznane,
zaproszeni na gwiaździste lśnienie przeznaczenia,
na ceremonii zaniechań rozpływających się
celów i pożegnań niebios
byłych istotnych znaczeń.
Tylko tym razem całe to towarzystwo oddaleń
będzie jakoś markotne, ponure
nawet jeśli niebyt raduje się z nicości.
Może dlatego że zabraknie duszy towarzystwa.
Ciała.

Krzyczę do prochów
niech mnie rozbroją.
Wołam je
ich zakodowanym imieniem: Wszystko.

Będziecie się widywać sądzę regularnie
ty i śmierć tego marzenia.
Ostatnia latorośl marzenie.

Z wszystkich które miałam najbardziej roztropne.
Klarowne, łagodne, wyrozumiałe.
Nie takie oczywiście wizjonerskie
ale też nie nędznie przyziemne
nie całunne dla każdej ziemi.
Gospodarne marzenie
w sile i w błędach.
Z tych które wykarmiłam
najbardziej empatyczne — bym
samotnie się nie starzała.

Będziecie się widywać sądzę regularnie
ty i jego śmierć.
Pozdrów je ode mnie, powiedz niech i ono
przyjdzie koniecznie na nasze spotkanie
tam, na gali wręczania strat.

Tak długo jak nie żyjesz kochaj mnie.
Rzecz jasna zadowolę się niemożliwością.
I ona mnie przecież kiedyś kochała.
Tak długo jak nie żyjesz kochaj mnie.
Bo wiadomości od ciebie żadnych nie mam.
A biada gdy nie da
znaku życia irracjonalność.

Miłość

Maria Koulouri

Miłość

Kieszenie pełne złota
Doskonale rozłożone towary
Transakcja dokonana
Kobietę swą i wszystkie jej uśmiechy sprzedał
Meble, ciuchy, całe wyposażenie sprzedał
Czas teraźniejszy
Dom
Ściany tylko zatrzymał
Dwie w liczbie
Na jednej zawiesi portret pradziada
Lustra zapełnią drugą
Tam
Na środku rynku
Lekki
Wolny od pragnień
Klęka
Nareszcie modlić się będzie
O zdrowie
Stracony czas

z tomu „Puste muzeum”, 2013, tłum.: Leszek Paul

Możemy i my domowym sposobem powiększyć małe znaczenie zdjęcia

Kiki Dimoula

Możemy i my domowym sposobem powiększyć małe znaczenie zdjęcia

Tak obcy mi jesteś
jak ciało snów
jak dotyk jego.
Znam cię jedynie
gdy w ręce wpadnie mi
jakieś twoje zdjęcie
twoje spojrzenie wspinało się
po trapie statku
rozpięta kurtka falowała
zwrócona ku odejściu
zdjęcie
małego rozmiaru do paszportu
od piersi w górę.
Mniejszy od połowy
a patrz jak zaokrętowałeś się w mojej myśli
totalną podróżą.

z tomu “Przeprowadziliśmy się ościennie”, 2007, tłum.: Leszek Paul