Kiedy myślisz o swojej karierze

Nikolas Koutsodontis

Kiedy myślisz o swojej karierze
/ΟΤΑΝ ΣΚΕΦΤΕΣΑΙ ΤΗΝ ΚΑΡΙΕΡΑ ΣΟΥ/

Płaczesz, mój kochany
twoja poduszka przemokła, a łzy
kreślą linie na milimetrowym papierze
twojej twarzy.
Niewinna architektura
tak jak ją zaprojektowała mglistość
gwałtownej teraźniejszości.

Gdy porzucasz malowanie ściany
ziemnymi kolorami plastra miodu— zajęło ci całe popołudnie —
trenujesz jak zawsze swoją zdolność
by oddać się miłości miękki
jak ręczniczek do twarzy.

Odsuwam szyję byś mógł oddychać
swobodnie jak puszcza
podaję ci telefon — sprawdź
wyniki wyborów w gminach
o różnych progach podatkowych— może się jakoś uspokoisz.

Nie czytaj
o wysypiskach ubrań fast fashion
na afrykańskich równinach
ani o smogu.

Dniami i latami szukamy
spokoju który ukrywa się
w motorówce płaczu.

z tomu Ίσως φύγεις στο εξωτερικό [Μoże wyjedziesz za granicę], Θράκα, 2024, tłum.: Leszek Paul

Co ci mówię, kiedy budzisz się naburmuszony

Nikolas Koutsodontis

Co ci mówię, kiedy budzisz się naburmuszony
/ ΤΙ ΣΟΥ ΛΕΩ ΟΤΑΝ ΞΥΠΝΑΣ ΚΑΤΣΟΥΦΗΣ/

Nie z ambicjami kanarka
obok błękitnej mieszczańskiej lodówki
lecz mali, bardzo mali
w ciepłej historii naszego łóżka
gdzie śpisz
wypalony jak bizantyńska ikona
od kadzideł w pływającym kościele.

W porannej ciszy pokoju
cały
zwinięty w szarość — kromka
chleba jaśminowego
i jak koc pozostawał nieruchomy przez wiele godzin
wilgotny, przesiąkły jakby od obłocznej stacji benzynowej
a twoje oddechy — stada małych ptaków
przy betonowym pojniku.
Zbliżam się wtedy po cichu do twego ucha
by ustami swoimi je ulepić,
z twoich pięści zrobić małą doniczkę
przy ustach spokoju
zmieszanego z pyłem snu,
który czyni cię tak zabawnym.

z tomu Ίσως φύγεις στο εξωτερικό [Μoże wyjedziesz gdzieś za granicę], Θράκα, 2024, tłum.: Leszek Paul

Podróż na Andros

Nikolas Koutsodontis

Podróż na Andros
/ΤΑΞΙΔΙ ΣΤΗΝ ΑΝΔΡΟ/

Wiedz że przez całe popołudnie
jedyną przemianą będzie blask twoich oczu
pośród morw i lwich paszczy
wyrastających w brukowanych zaułkach.


Poprowadziłbym cię za rękę tam, gdzie kiedyś
był las dębowy
a stare kobiety
kiedy wracały z domów w Smyrnie, po drugiej stronie,
gdzie prały dla ambasadorów jankesów
i szykownych Andryjczyków z diaspory
rodziły dzieci — pięć, siedem, osiem —
i po kryjomu ruszały ku kamiennym tarasom
dźwigać ciężary żeby spadło
to dziewiąte. Przypadkiem.


Zwykliśmy palić na podwórzu kufry
ramy zżarte przez korniki babcine spódnice
fotografie dalekich wujów w trumnie
zostawiliśmy
porzuconą w polu skrzynkę z narzędziami
syna który nauczył się szewstwa
a od urodzenia pasał owce
aż do młodości u Alamanosa doił z synem
pani Andriany i czasem
gdy podkręcał go szewski chłopak
i dotykał
zrzucali w grocie swoje gałgany
i dwie pary białych pośladków świeciły
jak kości mątwy na kamykach.

To między wojnami. Ten opasły chłopiec
wysoki rumiany kawał chłopa
zaciągnął się na statek i w trzy lata
rozbił sobie wnętrzności. Ciężki wypadek
i od tamtej pory nic dobrego go nie spotkało
nie było wtedy możliwości
rozumiesz…

Tego drugiego los potraktował łaskawiej
czy to dlatego że zrywał liście cytryny które pop
rozsypywał w kościele
czy że tylko za kieckami się oglądał
nigdy pracy nie przypłacił zdrowiem
i dożył sędziwego wieku z pokaźną sumką.


Katerina straciła rozum
i o czwartej trzydzieści siedem nad ranem
wali do drzwi domu, który co dwa miesiące otrzymywał listy okrętowe
Światła się zapalają
sirocco grabi siwe włosy
w środku po kamiennych schodach
schodzą lokatorzy
i otwierają aż po głębokie zmarszczki
aż po zmarłego męża dwa pokolenia wstecz.
W niedbale narzuconym szlafroku
patrzy na nich blado
tak że młodzi turyści
pisali potem opinie
jeszcze nieźle osłupiali.


Kiedy zapada zmierzch
i pomarańczowy kolor zaczyna znikać
jak klienci w małej podmiejskiej tawernie
idziemy dalej po schodach i widzę
u stóp puls, twoje falujące ciało.

Jestem wrośnięty w ten krajobraz, trzymasz mnie
a uśmiech nie gaśnie.

z tomu Ίσως φύγεις στο εξωτερικό [Μoże wyjedziesz za granicę], Θράκα, 2024, tłum.: Leszek Paul

od tłumacza: Andros od XVIII wieku była ważnym centrum żeglugi handlowej, a jej mieszkańcy bogacili się dzięki handlowi morskiemu. Długotrwała nieobecność mężczyzn pracujących na statkach ukształtowała specyficzny model życia społecznego, w którym kobiety przejmowały główną odpowiedzialność za dom i rodzinę. Z tego doświadczenia narodziła się kultura „czekania”, pełna emocji i niepewności. Motyw ten silnie przeniknął do literatury i sztuki, szczególnie w twórczości Ioanny Karystiani. Jej powieść „Mikra Anglia” oraz jej filmowa adaptacja ukazują życie na Andros jako egzystencję między rozłąką a nadzieją na powrót.