Współwłasności

 

Współwłasności

(nawiedzane na Pilio)

 

Do nikogo mieszkalne nie zawita
to lato
A jeśli chodzi o tydzień ten
spotkań
ekscytacje zmył
_______łakome

Pokręcona droga
kipiąca
osuwająca się w bezmiar
martwe psy na
_______asfalcie
ciernista myśl o wodzie
ciernisty oddech

I gdy dostrzegłeś
pobladły
te pierwsze nawiedzone
od lat niezamieszkałe
wszystkie krzyczały do ciebie
byś otworzył
Morze rozwieraj, morza
Rozwieraj morze

Jednopiętrowe dwupiętrowe
opustoszałe w tej głuszy
A drzwi nie ma
i klucz złamany

Morze
Inaczej wyschniesz
Jednopiętrowe dwupiętrowe

Ani jednego mieszkalnego
byś żył byś je dzielił
kolejne lato

Morze, morze
onegdaj rozkwieconych
Pilionskich rajów

Morze w dali

Do nikogo mieszkalne
nie zawita kolejne lato

z tomu „Mija nas”, 2015
tłum.: Leszek Paul

Fotografia 1948

 

Kiki Dimoula

Fotografia 1948

 

Kwiatek trzymam chyba.
Dziwne.
Zdaje się przez moje życie
przeszedł ogród kiedyś.

W drugiej ręce
trzymam kamień.
Z wdziękiem i pychą.
Żadnego znaku
że przed degeneracją mnie ostrzeżono
przedsmaku obrony.
Wydaje się przez moje życie
niewiedza kiedyś przeszła.

Uśmiecham się.
krzywa uśmiechu
theatron tego nastroju
przypomina napięty łuk,
gotowy.
Wydaje się przez moje życie
cel kiedyś przeszedł.
I skłonność do triumfu.

Zatopione spojrzenie
w grzechu pierworodnym:
nadziei zakazany owoc smakuje.
Wydaje się przez moje życie
wiara kiedyś przeszła.

Cień mój, jedynie słońca igraszka.
Ubrany w mundur niepewności.
Nie zdążył jeszcze stać się
ani towarzyszem ani zdrajcą moim.
Wydaje się przez moje życie
wystarczalność kiedyś przeszła.

Ciebie nie widać.
Jest jednak w pejzażu urwisko
ja na jego skraju stanęłam
kwiatek trzymając
uśmiechając się
to znaczy zaraz przyjdziesz.
Wydaje się że przez moje życie
życie kiedyś przeszło.

z tomu: „Znikomość świata", 1971
tłum.:Leszek Paul

Anonimowa

Athina Papadaki

Anonimowa

Każda sobota rytuał,
sprzątam.
Kobieta – batożone drzewo oliwne – jak wszystkie
odbijając się klęczącym strumieniem
w lśniących kafelkach łazienki.

I tak chcę byś mnie pamiętała: bezimienną.

 

 

z tomu „Owieczka oparów”, 1983
tłum.: Leszek Paul

Przeszłam

Kiki Dimoula

Przeszłam

Because these wings are no longer wings to fly
T.S.Eliot

Idę i zmierzcha.
Postanawiam i zmierzcha.
Nie, nie jestem smutna.

Byłam dociekliwa i pilna.
O wszystkim wiem. Trochę o wszystkim.
Znam imiona kwiatów gdy więdną,
wiem kiedy zielenią się słowa i kiedy ziębniemy.
Z jaką łatwością przekręca rygiel uczuć
dowolny klucz zapomnienia.
Nie, nie jestem smutna.

Przeszłam przez dni pełne deszczu,
rozogniłam się za tymi
kolczastymi drutami wody
cierpliwie i niezauważalnie
jak ból drzew
opuszczonych przez ostatni liść,
jak strach nieustraszonych.
Nie, nie jestem smutna.

Przeszłam przez ogrody, stanęłam przy fontannach
i wiele posążków zobaczyłam roześmianych
z nieuchwytnego powodu radości.
I małe chełpliwe amorki.
Ich napięte łuki
półksiężycem wzeszły moją nocą i rozmarzyłam się.
Miałam liczne i piękne sny
i widziałam jak się w nich zapominam.
Nie, nie jestem smutna.

Dreptałam często wśród uczuć
własnych i nie tylko,
lecz przestrzeń zostawała zawsze między nimi
by przejść mógł i rozległy czas.
Przeszłam koło poczty i znowu przeszłam.
Napisałam listy i znowu napisałam
nieustannie do Boga odpowiedzi się modliłam.
Krótkie kartki przychodziły:
serdeczne pożegnania z Patry
i jeszcze jakieś pozdrowienia
od wieży w Pizie która się chyli.
Nie, nie jestem smutna, że dzień się chyli.

Dużo rozmawiałam. Z ludźmi,
z latarniami, z fotografiami.
I dużo z łańcuchami.
Nauczyłam się z rąk czytać
i tracić ręce.
Nie, nie jestem smutna.

Podróżowałam jak najbardziej.
Byłam to tu to tam…
Wszędzie świat jest gotów by się zestarzeć.

Straciłam trochę tu, trochę tam.
I z ostrożności swojej straciłam
i z nieuwagi.
Poszłam też nad morze.
Szerokość mi przysługiwała. Powiedzmy że ją wzięłam.
Samotność mnie przeraziła
więc wymyśliłam ludzi.
Widziałam jak osuwali się
z ręki cichego pyłu,
co promień słońca przeciął,
inni z kolei, od głosu dzwonu niewielkiego.
I biciem dzwonów rozbrzmiałam
ortodoksyjnej pustyni.
Nie, nie jestem smutna.

Zapłonęłam i się stliłam.
Nawet doświadczenia księżyców mi nie zabrakło.
Ich zmierzch w morzu i w oczach,
mroczny, wyostrzył mnie.
Nie, nie jestem smutna.

Jak tylko mogłam opór stawiałam tej rzece
wezbranej by mnie nie uniosła
i tak jak było to możliwe wodę wymyśliłam
w suchych korytach
i mnie porwała.

Nie, nie jestem smutna.
Noc o właściwej porze przychodzi.

 

 

z tomu: „Znikomość świata", 1971
tłum.:Leszek Paul

Kiki Dimoula czyta wiersz „Przeszłam”

https://www.youtube.com/watch?v=likIf6L-voo

Κική Δημουλά

Kiki Dimoula urodziła się ww Atenach w roku 1931 , uznawana jest za jedną z najważniejszych postaci współczesnej greckiej poezji. Należy również do najbardziej lubionych i popularnych autorów. Przez wiele lat pracowała w Narodowym Banku. Była żoną Athosa Dimoulas (1921–1985) wybitnego poety.
Debiutowała w 1952 tomem zatytułowanym „Wiersze”. Od tego czasu wydała 14 tomów poezji, większość w tak prestiżowym wydawnictwie jak „Ikaros” czy „Gallimard“. Jest laureatką licznych nagród: dwukrotnie Państwowej Nagrody Literackiej, Nagrody Akademii Ateńskiej oraz przyznanej w roku 2009 przez Association Capitale Europeenne des Litteratures: Europejskiej Nagrody Literackiej. W 2002 jako trzecia kobieta w historii została członkiem Akademii Ateńskiej. W Roku 2014 została odznaczona Krzyżem Wielkim Orderu Feniksa (Tagma toy Phoinikos), jednym z najwyższych odznaczeń. Wiersze jej są tłumaczone na angielski, francuski, szwedzki, niemiecki, włoski i hiszpański.

„…Potoczny, łagodny styl chroni ją przed presją społeczną już w Έρεβος [„Ereb”] (1956), podczas gdy w „In absentia” (1958) próbuje nastawienia ironicznego, podkreślającego jej niekonwencjonalne wybory. (…) Z czasem Dimoula uwalnia się od retoryki naiwności i łatwej odkrywczości, przesuwając nacisk w swoich wypowiedziach z intelektu na przekaz. Το λίγο του κόσμου, [„Odrobina świata”] (1971) jest tytułem zdecydowanie wskazującym na pewien program: poetka ogranicza świat do wymiaru życia pomiędzy przedmiotami i wydarzeniami skromnymi i codziennymi. Przeciwności losu nie prowadzą jej, tak jak innych, do elegijnej niemocy; stawia im czoło z ludową mądrością i ironicznym podejściem. W warstwie formalnej stosuje nie tylko figury eliptyczne i metonimie, ale także neologizmy, uosobienia, przymiotniki i czasowniki w funkcji rzeczownika, co często podkreśla krytyka, a także nieraz zaburza logiczną sekwencję składniową.”*

 

„Średnik”, Άνω τελεία, «Ίκαρος», 2016
„Czas publiczny”, Δημόσιος καιρός, «Ίκαρος», 2014
„Znaleźne”, Τα εύρετρα, «Ίκαρος», 2010
„Przeprowadziliśmy się ościennie”, Μεταφερθήκαμε παραπλεύρως, «Ίκαρος», 2007
„Trawnik cieplarni”, Χλόη θερμοκηπίου, «Ίκαρος», 2005
„Dźwięk oddaleń”, Ήχος απομακρύνσεων, «Ίκαρος», 2001
„Minutą razem”, Ενός λεπτού μαζί, «Ίκαρος», 1998
„Zapomnienia okres dojrzewania”, Η εφηβεία της λήθης, «Στιγμή», 1994
„Zdroweś Nigdy”, Χαίρε ποτέ, «Στιγμή», 1988
„Moje ostatnie ciało”, Το τελευταίο σώμα μου, εκδ, «Κείμενα», Αθήνα 1981
„Mało świata”, Το λίγο του κόσμου, εκδ. «Νεφέλη», Αθήνα 1971
„Śladami”, Επί τα ίχνη, εκδ. «Φέξης» Αθήνα 1963
„Zaocznie”, Ερήμην, εκδ. Δίφρος, Αθήνα 1958
„Ereb”, Έρεβος, 1956, εκδόσεις «Στιγμή»
„Wiersze”, Ποιήματα, 1952


*Mario Vitti: „Historia literatury nowogreckiej”, przekład: J.Wegner, M.Czarnocińska, K.Rowińska, wydawnictwo DiG, Warszawa 2015

 

Nowy Rok

Aristea Papaleksandrou

Nowy Rok

Trupa z zachodu do
nas zawitała
————nas posłuchała
——————–nas odprawiła.

Godzina jedenasta bezsenna
kieruje wygaszone miasto ku
——–dwunastej.
Skamieniałe Wasiolopsomo*
przywodzi nienoszone jedwabie którejś
——–Jokasty
Szczęśliwego Nowego Roku i Dobranoc.

Wspomnienia spiętrzają chwile
Dwa tysiące naście...
Nowego Roku
świt przyszłość
nam ukrucił.

Cicha noc.

 

z tomu „Mija nas”, 2015
tłum.: Leszek Paul

*„Wasiolopsomo” („Wasilopita”) – chleb św. Bazylego, tradycyjny, sylwestrowy  przysmaku w postaci puszystego, drożdżowego pieczywa pszennego, w którym ukrywa się złotą lub srebrną monetę.

Dziewczynka z zapałkami

Kiki Dimoula
Dziewczynka z zapałkami

 

Noworoczna późna godzina
psa z kulawą nogą.
Jedynie szarość stara
nowego roku.

Drżą z zimna
skrzyżowania i kąty
przytulone by ogrzać się trochę
do z ojczyzny obcej
wędrownych kwiaciarzy

bukiety zakutane
w ponury papier
taniocha
przystrojona wokół dziurkami
od autodydaktycznych nożyczek

tak jak my gdy dziećmi będąc
łaknącymi wzorów
równe w złożonej gazecie
wycinaliśmy kwadraciki
to jak po jej rozłożeniu
jakże radosne jakże rytmiczne, jakże symetrycznie
okienka na oścież otwierała nam przyszłość.

Wieczór noworoczny
psa z kulawą nogą
jedynie wielkie szare zamknięte okna
i biedna plucha co żebrze o śnieg.

z tomu "Przeprowadziliśmy się ościennie", 2007
tłum.: Leszek Paul

Wiatr tym targa

Aristea Papaleksandrou

Wiatr tym targa

 

Ten człowiek
na oślep pnie się
po szklanej drabinie
Rewolwer trzyma czarny
w powietrze strzela
chmurom się odgraża
niech spadnie śnieg
Gołym okiem zwyczajnie
go nie widzisz
Ukartowały go chore
oczy krótkowzrocznych
Zjawa powiesz
w próżni wiatrów

Po czym…Oto i on z krwi i kości
siedzący w zarządach
Porządek Dzienny
jesteś tam i ty
wzór wybawienia
Woła byś pnął się po schodach
drżysz…wiatr tobą targa
Zapierasz się
I gdy masz już nogę postawić
na pierwszym stopniu przytomniejesz
Ostrość 10/10
jeden krok przepaść
prawda
przed tobą

 

z tomu „Mija nas”, 2015
tłum.:Leszek Paul

Grudzień

Veroniki Dalakoura

Grudzień

 

Niektórzy poeci piszą pobudzani własną goryczą – mając na uwadze jedynie namiętność czułego serca.

Tak więc pojęłam, że i Cortes był jednym z tych zrozpaczonych poetów, ponieważ zaraz po zdobyciu Zempoala rozkazał zniszczyć wszystkie posągi kochanych bogów, płacząc w ramionach jakiejś miłośnicy, nie wiedząc jednak, że należy do boskiego – tak – rodu.

Lecz zostawmy te mity. Otwórzmy dłonie i zobaczmy linie święta lub wigilii żalu. Kroczmy z pokornym spojrzeniem, które przystoi uczniom kochania i tym, którzy potrafią dostrzec nadchodzącą namiętność. Ta zima, właśnie ta zima będzie pełna klarnetów w kolorze naszych dłoni, co podróżowały.

z tomu „Schyłek miłości”, 1976
tłum.: Leszek Paul