Ceremonia

Mama powiedziała:
Wchodź po schodach.

Lśniąca balustrada z brązu
niska,
lwy kamienna dżungla.
Zaryglowała mój umysł
niewidoczna miłości
sieć.

Zgrabny taniec i raj,
pełna radości stąpałam po marmurze
po tych najbardziej płytkich jego fałdach.

Wchodziłam.
Antarktyda w pełni chwały

____________morze

zanim je w ramiona przytuli adriatycka bora
i w lód przemieni.
Ślubną moją noc rozświetlił
deszcz kandyzowanych migdałów

____________ pozbawiony

miłości cukrzonej

____________ migdał

będzie cierpiał myślę
i

dziergam
dziergam
dziergam
dziergam

____________ parzący dziób łajby w domach ze złotym stropem.

Krąg kwiaty,
ubrania
co przy spędzie bydła muczy.

Gdy wino dotknęło
stare szkło
ono śmierć
kontemplowało.

W dniu ślubu babcia wyzionęła ducha.

Naszyjnik pyszności
ze szczęścia mnie odzierając

____________ to że i ból własne odwieczne
____________ rytmy dowiedziałam się przynosi.

Sukienka ślubna i grób.

Krzywy dom
krzewy róż w fundamentach.
Stare srebrne
i te bawełniane
z kapitałochłonnymi marzeniami.

Liście wawrzynu trzymały kształt wieńca
a wieńce kształt naszej głowy.

Ja panna młoda,
poślednie płótno
i blask
i dachówka
co ponownie w glinę się nie zamieni.

Ubrana w białą suknię
by łatwo ognień mnie rozpalił,
wysokie obcasy
by bezpańskie psy całego świata przestraszyć.

Ja panna młoda
z trucizną w antycznej fiolce
jeszcze zanim wymierzę zemstę.

Ogarnięty umysł

rodzinna
dach.

Urwiska nadeszły później.

Pokraczny dom
umeblowany
godzinami
minutami
sekundami.

Jak długo trwa galop gwiazd po skórze?

z „Ziemia raz jeszcze”, 1986