Druga noc

Veroniki Dalakoura

Druga noc

Oto i godzina co zagniata swój chleb na drożdżach rany. Z niej czerpie swoją moc; ma wigor błąkających się skażonych. Zmierzają do ojczyzny jezior, gdy gwiazda zacierając swą orbitę tyluż mieszkańców piekła ma do przyodziania…
_____Oto i twarze z karbami na krtani. To stąd kiedyś wyruszały zaprzęgnięte w konie pługi ciągnące młyny. To tu kiedyś zasypiały – nocami bezsenne – lata lepiąc zimy.
_____Kiedyś i my, zastygli z natury, zgrubnie głosiliśmy chwałę ciała.
Dobrze grana farsa; żniwuje osty, dzwoneczkom arlekina wierzy. W maskach szuka ratunku, błoto na nogach pierwszego tancerza pozostawia. A jednak bardziej od maski puste jest
_____milczenie płodów wrzasku.

z tomu: “Kapadocjanie”, 2020, tłum.: Leszek Paul

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *