Nikolas Koutsodontis

Nikolas Koutsodontis — Νικόλας Κουτσοδόντης — poeta i tłumacz pochodzący z Andros, studiował socjologię na Pantejskim Uniwersytecie Nauk Społecznych i Politycznych. Jest autorem trzech tomów poetyckich:

Χαλκομανία [Chalkomania] 2017; wyd. Thraka 2024

Μόνο κανέναν μη μου φέρεις σπίτι [Tylko nie przyprowadzaj mi nikogo do domu], wyd. Thraka, 2021; wyd. 2: 2023

Ίσως φύγεις στο εξωτερικό [Μoże wyjedziesz gdzieś za granicę], wyd. Thraka, 2024

Jego debiutancki tom poetycki, Chalkomania, znalazł się wśród nominowanych do nagrody dla najlepszego debiutu poetyckiego przyznawanej przez magazyn Anagnostis. W 2018 roku otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie poetyckim im. Giorgosa N. Kartera, organizowanym przez Fundację Aikaterini Laskaridis (ex aequo z Lenią Zafeiropoulou).

Był redaktorem pierwszej Antologii greckiej poezji queer (2023), przygotowanej we współpracy z Fundacją Róży Luksemburg (oddział grecki).

Jest członkiem Kręgu Poetów i Sieci Literatów, a w 2024 roku wszedł w skład zarządu Towarzystwa Literatów w Salonikach.

Podróż na Andros

Nikos Koutsodontis

Podróż na Andros // ΤΑΞΙΔΙ ΣΤΗΝ ΑΝΔΡΟ

Wiedz że przez całe popołudnie
jedyną przemianą będzie blask twoich oczu
pośród morw i lwich paszczy
wyrastających w brukowanych zaułkach.


Poprowadziłbym cię za rękę tam, gdzie kiedyś
był las dębowy
a stare kobiety
wracając z posług w Smyrnie, po drugiej stronie,
gdzie prały dla ambasadorów jankesów
i szykownych Andryjczyków z diaspory
rodziły dzieci — pięć, siedem, osiem —
i po kryjomu ruszały ku kamiennym tarasom
dźwigać ciężary żeby spadło
to dziewiąte. Przypadkiem.


Zwykliśmy palić na podwórzu kufry
zżarte przez korniki ramy babcine spódnice
fotografie dalekich wujów w trumnie
zostawiliśmy
porzuconą w polu skrzynkę z narzędziami
syna który nauczył się szewstwa
a od urodzenia pasał owce
aż do młodości u Alamanosa doił z synem
pani Andriany i czasem
gdy podkręcał go szewski chłopak
i dotykał
zrzucali w grocie swoje gałgany
i dwie pary białych pośladków świeciły
jak kości mątwy na kamykach.

To między wojnami. Ten opasły chłopiec
wysoki rumiany kawał chłopa
zaciągnął się na statek i w trzy lata
rozbił sobie wnętrzności. Ciężki wypadek
i od tamtej pory nic dobrego go nie spotkało
nie było wtedy możliwości
rozumiesz…

Tego drugiego los potraktował łaskawiej
czy to dlatego że zrywał liście cytryny które pop
rozsypywał w kościele
czy że tylko za kieckami się oglądał
nigdy pracy nie przypłacił zdrowiem
i dożył sędziwego wieku z pokaźną sumką.


Katerina straciła rozum
i o czwartej trzydzieści siedem nad ranem
wali do drzwi domu do którego
co dwa miesiące
przychodziły listy z morza
Światła się zapalają
sirocco grabi siwe włosy
w środku po kamiennych schodach
schodzą lokatorzy
i otwierają aż po głębokie zmarszczki
aż po zmarłego męża dwa pokolenia wstecz.
W niedbale narzuconym szlafroku
patrzy na nich blado
tak że młodzi turyści
pisali potem opinie
jeszcze nieźle osłupiali.


Kiedy zapada zmierzch
i pomarańczowy kolor zaczyna znikać
jak klienci w małej podmiejskiej tawernie
idziemy dalej po schodach i widzę
u stóp puls, twoje falujące ciało.

Jestem wrośnięty w ten krajobraz, trzymasz mnie
a uśmiech nie gaśnie.

z tomu Ίσως φύγεις στο εξωτερικό [Μoże wyjedziesz gdzieś za granicę], Θράκα, 2024, tłum.: Leszek Paul

od tłumacza: Andros od XVIII wieku była ważnym centrum żeglugi handlowej, a jej mieszkańcy bogacili się dzięki handlowi morskiemu. Długotrwała nieobecność mężczyzn pracujących na statkach ukształtowała specyficzny model życia społecznego, w którym kobiety przejmowały główną odpowiedzialność za dom i rodzinę. Z tego doświadczenia narodziła się kultura „czekania”, pełna emocji i niepewności. Motyw ten silnie przeniknął do literatury i sztuki, szczególnie w twórczości Ioanny Karystiani. Jej powieść „Mikra Anglia” oraz jej filmowa adaptacja ukazują życie na Andros jako egzystencję między rozłąką a nadzieją na powrót.

Definicja

Christos Siorikis

Definicja
Ο Ορισμός

W tej chwili
mam w plecaku
trzy klucze:
do domu
do ukochanego
i do domu na wsi
Trzymam więc
świat w swoich rękach.
Docieram do domów
na wszelkie sposoby:

pieszo
taksówką
królewskim powozem
ponaddźwiękowym samolotem

Popełniłem ogromny błąd
Śmiejcie się ze mną

[Rozwiązaniem było…]

Christos Siorikis

[Rozwiązaniem było…]
[Η λύση ήταν…]


Rozwiązaniem było
zetrzeć twarz
— dla mnie to tylko linia
dla niego to jego ciało

Niebo
wyzwanie dla trzeciego wymiaru
cień przynosi noc
i wystarczy jedna blizna
by stała się linią horyzontu

[W zenowych pejzażach filiżanki…]

Christos Siorikis

[W zenowych pejzażach filiżanki…]
[Στα ζεν τοπία του φλιτζανιού…]

W zenowych pejzażach filiżanki
to co powraca z przeszłości
popycha nas nawzajem na siebie
A wraz z biegiem dnia
Daleki Wschód staje się Bliskim
W górach przybywa
nakazów którym chcę być posłuszny
— chcę by odeszło światło
by twój głos przyszedł nocą

Jakby mnie kochali

Pavlina Pampoudi

Jakby mnie kochali // Σαν να με αγαπάνε

Stary koc, cały pełen ciepła
Jakby mnie kochał
Tak jak wcześniej ciepła woda na dłoniach
I tamten delikatny wiatr na szyi, jeszcze wcześniej
Widmo oddechu —

Nawet to, co daremne — tamto
Które mnie szuka zawsze, wszędzie
Wszystko

Wszystko, jakby mnie kochało —

Przemija

Pavlina Pampoudi

Przemija // Περνά

Mija godzina, minęły lata
Wielbłądy przez ucho igły —
Mijamy znów i my wiatry
Historii; balansując w powietrzu
Na marmurowych poziomych murach
Które wyznaczają terytorium światów
Ciągniemy za sobą widma
Z dźwięków trąb, wycia
Bębnów, rżenia koni, głosów —

Co mamy pamiętać my, wiatry? Bitwy?
Jakie bitwy? Przecież nikt nigdy nie zwyciężył —

Twarze

Pavlina Pampoudi

Twarze // Τα πρόσωπα

Jak odlewy nieznanych świętych
Z tym samym wyrazem błogości lub męczeństwa
Twarze pogodne w śnie —
Jednak

Pod poduszką otwarta czaszka
Na przeszłość i przyszłość —
I wylewa się niewidzialnym strumykiem szara substancja
By nawadniać to, co zapomniane i to, co zapowiedziane —

Wiesz, lustrem jest
Wklęsłym albo wypukłym sen
Roztrzaskany, i rozsypuje
Z twojego wnętrza, twojego wnętrza
Podrapanego, zakrwawionego
Świat powracający bez dowodu —

[Morze, jesteś moim sekretem…]

Zefi Daraki

Leszkowi Paulowi

Morze, jesteś moim sekretem,
ja samotną łodzią,
płynącą pod chmurami budzącego grozę spokoju…
O błękitne, błękitne, błękitne
moje błękitne pierze, chroń mnie
w mojej podróży,
bym zobaczyła, jaki sen widzi
dno nieba…