Eleni Lintzaropoulou

Eleni Lintzaropoulou – Ελένη Λιντζαροπούλου- urodziła się w Nikaia w Pireusie w 1962 roku. Ukończyła Szkołę Teologiczną, studiowała animację teatralną, public relations i administrację na Uniwersytecie Ateńskim oraz antropologię kontynuując jednocześnie studia podyplomowe z teologii prawosławnej na EAP. Od ponad piętnastu lat zajmuje się teatrem amatorskim, pisze, adaptuje i reżyseruje sztuki i bajki dla dzieci.

(2021) Παραλλαγές στο παράφορο, Αρμός
(2019) Άδηλον τραύμα, Αρμός
(2017) Η αναιδής σκιά – (Butny cień), Αρμός
(2015) Η εποχή των λέξεων, Εκδόσεις των Φίλων
(2013) Ο πίθος των γυναικών – (Beczka Danaid – beczka kobiet), Εκδόσεις των Φίλων

Kobieta

 Eleni Lintzaropoulou

Kobieta

Ponownie znalazłam cię z gorejącymi powiekami
Jak prujesz wyrocznie w srebrnej studni pamięci
Pytia niekiedy z wawrzynem
Niekiedy niewolnica w podziemiach czasu

Świetlista
Kwiecista
Kwitnąca
Kojąca

Naga w procesjach świętych
Manada
Harpia
Suka

Znalazłam cię

Jedwabny szew
Zamknął ci usta
prostą linią niesprawiedliwego odwrotu.

z tomu: “Beczka Danaid – beczka kobiet”, 2013, tłum.: Leszek Paul

Sześć wierszy o jednej historii

Christos Siorikis

Zazdrość o przeszłość, zazdrość o jutro

Wznieśli stolicę
na nowo podbitych ziemiach
Nowe miasto
Niech drży jeśli upadnie
żadna z przeszłości rycina
nie przywróci mu
dawnego wyglądu
W jego obliczu widzą władze
moc i nadzieję
Argumentem żeglowna rzeka
splendor starego mostu
-jedyna stara rzecz na nowym terytorium
Suweren przybywa pociągiem
I tu zaczyna się
cała historia którą wszyscy znacie

——— ≈ —————— ≈ ———

W zen krajobrazach filiżanki
cokolwiek dociera z przeszłości
pcha nas jeden na drugiego
I w miarę jak dzień upływa
Daleki Wschód staje się Bliskim
W górach wzbierają
rozkazy, którym chcę ulec
-Chcę, by światło odstąpiło
i twój głos nadszedł w nocy

——— ≈ —————— ≈ ———

…but you are the music while the music lasts.
T.S. Eliot, Four Quartets

Kocha wiolonczelę
Kocha muzykę
Ale nie wiem na ile nut
wstrzymał swój oddech
i gdzie teraz śpi smyczek

Teraz to on śpi
I świeca
co przerosła nasze oczekiwania
drży żywa
pokazując mi
jak przechodzi z jednego oddechu
do następnego

——— ≈ —————— ≈ ———

Koń się raduje
smuci
Nie żałuje
Nie żałuje, że rzucił księcia
Upadnie ten
Któremu od dawna zagrażano
Nikt nie wiedział;
Proroków wygnano przed laty
Ostatecznie
oszczędzą mu życie
I powiadają co jest zakazane
Wraca w południe
do domu
Słońce pali
bez wiatru galopu

——— ≈ —————— ≈ ———

Nie mam sanek

Nie zobaczysz żadnych rys
ani kopyt na śniegu
Ziemia spać będzie
pod stałą wodą
a ja będę myślał:
dobrze wymawiam twoje imię?
Bo nawet gdy burza mija
równina jest absolutna
tak jak nieskończona jest
dla człowieka ziemia

——— ≈ —————— ≈ ———

Nadszedł czas byśmy podążyli
dalej niż spojrzenie
Lecz nie łatwo
ci żyć między
Czarnym i Kaspijskim Morzem
Wiatr gasi głos
i imiona
Księżyc pęka w wodzie
Bóg to za mało
i musisz stać się
ojcem dźwięku

tłum.: Leszek Paul / wiersze po raz pierwszy publikowane w roku 2021 na stronie internetowej magazynu literackiego “Hartismag.gr”

Christos Siorikis

Christos Siorikis – Χρήστος Σιορίκης – urodził się w 1989 roku i dorastał w Agrinio. Pisze wiersze i tłumaczy z języka hiszpańskiego. Jego zbiór poezji “Pierwszy raz” (Antipodes, 2018) został nominowany do nagrody magazynu “O Anagnostis” za debiut poetycki. Jego wiersze zostały przetłumaczone na język angielski, niemiecki i hebrajski oraz zamieszczone w czasopismach i antologiach. Pracuje jako nauczyciel hiszpańskiego. Mieszka w Atenach.

Kurorty i panny

Liana Sakelliou

Kurorty i panny

Kąpiel w morzu była wydarzeniem dnia.
I z tej racji prywatny akt – nie zdawałyśmy sobie z tego sprawy-
stawał się publicznym. Dzisiaj się nie kąpie,
jest niedysponowana, czemu wtórowało mrugnięcie okiem.
Tak więc wszyscy dorośli znali cykl naszych ciał
a chłopcy miarkowali, jak bardzo wrażliwe byłyśmy na pogodę,
jak łatwo marzłyśmy w morzu
i jak bolały nas brzuchy.
Zamykałyśmy się więc w domu,
grałyśmy w gry planszowe i
udawałyśmy smutne.
Na zewnątrz inne fale
znosiły kąpiących się sekrety.

z tomu: “Gdzie słodki podmuch wiatru”, 2017, tłum.: Leszek Paul

Drzewo Życia

Liana Sakelliou

Drzewo Życia

Byłam mała, kiedy operowano moją mamę.
Została z bruzdą
które biegła przez jej plecy
jak wybrzuszony strumień.

Drzewo wyrosło w jej ciele –
porowate i szare z licznymi gałęziami.
Zostało wyrwane ze zranionej nerki
i dane jej w prezencie.

Ostrożnie umieściła je w przezroczystym pudełku,
a potem zamknęła w komodzie.
Zoi – znaczy życie – tak na imię ma moja mama.
Nazwałam więc je “Drzewo mojego Życia”.

Na Wschodzie znalazłam dywany z
wyplecionym Drzewem Życia.
Jabłoń.
Miała okrągłe czerwone owoce.

Pod jego gęstymi liśćmi
siedziała zawsze moja matka.

z tomu: “Gdzie słodki podmuch wiatru”, 2017, tłum.: Leszek Paul

Nurkowanie

Liana Sakelliou

Nurkowanie

Tu kończy się brzeg.
Tu zaczyna się moje marzenie.

Codziennie rano nosząc moją maskę,
moją czarną skórę
otwieram bramę głębin:
ciepła woda, która zrodziła twoje ciało
——- podłużną artykulację głazów
——- ciemność wargi
———- morskie ukwiały.

Codziennie rano jak łowca
uczę się ciebie śladować.
Wędrujesz od szczeliny do szczeliny
wodząc z dygotem swojego ciała
mój los.
Spojrzeniem krótkowzrocznym pieścisz muszlę
i jak kolekcjoner oferujesz ją
fioletowym i zielonym jeżowcom
by zespoić obraz za obrazem
fragmenty swojego starego świata.

Nocą tropię cię jak kobieta
zwinnie poruszam się wśród rozpadlin
—- uciekam w masywy alg
——- morskich ukwiałów
———- kolorowych muszli jeżowców.

A ty nocą rozścielasz się w kamiennej kryjówce.
Czuję twoje dzikie oczy
strzegące twojego samotnego podniecenia.
Zbliżam się. Szorstkimi rękami
odwracam kamień.
Ziejesz czarnym zapachem strachu.
Szarżujesz.

By upoić się chwilą garnę cię do piersi
twoje osiem rąk podróżuje
wokół mojej szyi
formując kolię z krwistych kręgów.

Wyciągam cię
do mojego własnego, przewiewnego domu.
Zdejmuję maskę, moją czarną skórę.
Leżysz na plecach wraz ze mną na brzegu.
—- Oczy martwe,
——– ręce-stopy zimne
————- i wiotkie.

Budzę się.
Już cię nie kocham.

z tomu: Strumienie dotyków, (Αφές ρέουσες, 1992), tłum.: Leszek Paul

Uważaj

Kiki Dimoula

Uważaj / Πρόσεχε

Kiedy nakrywasz do stołu
zanim usiądziesz
sprawdź dokładnie
krzesło naprzeciw ciebie

czy solidne może skrzypi
może szczerby się wyrobiły
może złącza zżarte
czy szkieletu nie podkopuje
robak

bo ten który nie siedzi
z każdym dniem staje się cięższy.

z tomu “Przeprowadziliśmy się ościennie”, 2007, tłum.: Leszek Paul