[W zenowych pejzażach filiżanki…]

Christos Siorikis

[W zenowych pejzażach filiżanki…]
[Στα ζεν τοπία του φλιτζανιού…]

W zenowych pejzażach filiżanki
to co powraca z przeszłości
popycha nas nawzajem na siebie
A wraz z biegiem dnia
Daleki Wschód staje się Bliskim
W górach przybywa
nakazów którym chcę być posłuszny
— chcę by odeszło światło
by twój głos przyszedł nocą

Jakby mnie kochali

Pavlina Pampoudi

Jakby mnie kochali // Σαν να με αγαπάνε

Stary koc, cały pełen ciepła
Jakby mnie kochał
Tak jak wcześniej ciepła woda na dłoniach
I tamten delikatny wiatr na szyi, jeszcze wcześniej
Widmo oddechu —

Nawet to, co daremne — tamto
Które mnie szuka zawsze, wszędzie
Wszystko

Wszystko, jakby mnie kochało —

Przemija

Pavlina Pampoudi

Przemija // Περνά

Mija godzina, minęły lata
Wielbłądy przez ucho igły —
Mijamy znów i my wiatry
Historii; balansując w powietrzu
Na marmurowych poziomych murach
Które wyznaczają terytorium światów
Ciągniemy za sobą widma
Z dźwięków trąb, wycia
Bębnów, rżenia koni, głosów —

Co mamy pamiętać my, wiatry? Bitwy?
Jakie bitwy? Przecież nikt nigdy nie zwyciężył —

Twarze

Pavlina Pampoudi

Twarze // Τα πρόσωπα

Jak odlewy nieznanych świętych
Z tym samym wyrazem błogości lub męczeństwa
Twarze pogodne w śnie —
Jednak

Pod poduszką otwarta czaszka
Na przeszłość i przyszłość —
I wylewa się niewidzialnym strumykiem szara substancja
By nawadniać to, co zapomniane i to, co zapowiedziane —

Wiesz, lustrem jest
Wklęsłym albo wypukłym sen
Roztrzaskany, i rozsypuje
Z twojego wnętrza, twojego wnętrza
Podrapanego, zakrwawionego
Świat powracający bez dowodu —

Skrupulatności

Kiki Dimoula

Skrupulatności / ΣΧΟΛΑΣΤΙΚΟΤΗΤΕΣ

Niegdyś i Wtedy.
Jedno i drugie — czasem
jedna prawda jak kłamstwo.

Bez żadnej okoliczności łagodzącej
pędem oddaliły nas
od dopiero co.

Jednak bardziej winię Niegdyś.
To ono przywiodło nas
do bardziej chaotycznej ciągle odległej nieokreśloności
tak bardzo że jednemu życie nie dane było
zapatrzeć się w drugie

a ja też się oddaliłam
tak bardzo że nie widzę czy jestem czyjaś
nawet własnego ciała
ciepłym wspomnieniem

Wyrzekam się Niegdyś
Wtedy się oddaję łudzę się

że każde Wtedy
jest bardzo blisko moich teraz
jakby tylko dwa kroki miały dzielić
„mam” od „straciłam”.

A skoro tak jest
jeśli różnice tak gorąco są sobie bliskie
jeśli ciągle kochają się „mam” ze „straciłam” —

to dlaczego więc
nie trzymasz mnie już za rękę?

I ty, Prawdo — dlaczego tak kłamiesz?
I ty, Nieprawdo — dlaczego nigdy prawdą się nie stajesz?

Wieniec cierniowy

Roksani Nikolaou

Wieniec cierniowy // Αγκάθινο στεφάνι

Obudziłam się z wrażeniem że ktoś płakał.
Usiadłam na łóżku trzymając się za głowę.
Echo płaczu osiadło w moich uszach.
Nie wiedziałam kto i dlaczego.
Odległość od ostatniego domu była względnie duża
i znałam każdy płacz mieszkańców ogrodu.
To był płacz nieznajomego.
Wstałam by się umyć.
W głębi lustra zobaczyłam zgarbioną kobietę zbierającą
ciernie które spadły z ogołoconego wieńca na moim czole.
„Przebacz im moja duszyczko” dukała,
„boć nie wiedzą co czynią odpuść im
raz jeszcze zrobisz wieniec,
spójrz ileż to cierni zebrałam
dla ciebie”

Fantasmagoria

Roksani Nikolaou

Fantasmagoria // Φαντασμαγορία

Ten który plecie sznur i ten który go rzuca i ten którygo chwytaby się wydostać i ten który go popycha by spadł i tenktóry spadai ten który ryje w ścianach szukając swojego imienia iten który je grzebiei ten którego gasnące rzężenie odbija się w cielepobliskiegoi ten kto śni że daleko, daleko poza rowem,
istnieje fantasmagoria dnia i nocy.

Nie skrzywdzić

Roksani Nikolaou

Nie skrzywdzić // Να μην αδικήσω

Nie skrzywdzić człowieka
ani zwierzęcia, uskrzydlonego, rzeczy
zakorzenionej w ziemi, martwej
żywej z obciętymi korzeniami
albo zatopionej głęboko w wodach płynących
grzęzawiskach, spokojnych, rozhukanych.

Nie skrzywdzić człowieka,
ani zwierzęcia, uskrzydlonego, rzeczy
zakorzenionej w ziemi, martwej
żywej

nie skrzywdzić, Boże mój,

godziny dziewiątej,
ani trzeciej dwadzieścia pięć,

ani żadnej godziny dnia czy nocy.

Styczeń jest okrutny,
i luty
lecz nie,
nie skrzywdzić
nawet miesiąca.

Poniedziałku czy wtorku
ani dnia
wiatru czy ognia
ani koloru.

Nie skrzywdzić

ziemi, którą byłam,
popiołu.